



















During our visit at the Amberif Fair in Gdańsk a few months ago, our press team got invited to a bag factory. Sounds boring? ...a little. But since it wasn't to be any factory, but that of probably the best known polish brand Batycki, I decided to go for it. The very unassuming exterior did not leave too much hope. Fortunately, I was totally wrong. We visited all interiors: the office space (white walls and Art Deco furniture), the factory ( I think you will recognize it by a colorful floor and half-finished bags) and the showroom (huge post-industrial space with stone floors) I was blown away! Damn, even the toilets looked stylish! I even drooled a little in the factory section... all those cardboard patterns, leather pieces and metal details (drooling is my personal signal of general desire, which originated in the cuisine department) . At some point I even considered asking if maybe I could stay there as an intern, or maybe just live there for a week ;-) ...and no, this is not a sponsored post! I'm posting all these photos out of my own free will! There were so many, I still had to do a bit of editing. One thing I will admit is that I had a new camera. Well, enjoy!
BRADZO FAJNA FABRYKA TOREBEK
Podczas naszej wizyty na gdańskich Targach Bursztynu Amberif kilka miesięcy temu, nasza prasowa drużyna została zaproszona do odwiedzenia fabryki torebek. Brzmi nudnawo?...nieco. Ale skoro nie miała to być przyslowiowa firma "krzak", tylko jedna z najbardziej znanych polskich marek Batycki, postanowiłam zaryzykować. Bardzo niepozorne zewnętrze nie pozostawiało wiele nadziei. Na szczęście byłam w poważnym błędzie. Widzieliśmy wszystkie wnętrza: część biurową (białe ściany i meble Art Deco), fabrykę (rozpoznacie po kolorowej podłodze i niedokończonych torebkach) i showroom (ogromna, post-industrialna przestrzeń z kamienną podłogą)...Muszę przyznać, że trochę mnie przytkało z wrażenia! Kurcze, nawet toaleta była stylowa. Przy sekcji fabrycznej z wykrojami, przeróżnymi skórami i metalowymi wykończeniami aż poleciała mi ślina (taka moja osobista oznaka pożadania przeniesiona ze świata kuchni, ale dotycząca wszelkich dziedzin). Zastanawiałam się nawet, czy by nie zostać tam jako stażystka, albo po prostu zamieszkać w fabryce na tydzień ;-)...aha, to nie jest post sponsorowany! Wszystkie zdjęcia publikuję z wolnej i nieprzymuszonej woli! Było ich tyle, że i tak nie obyło się bez cięć. Ewentualnie mogę się przyznać, że testowałam tam nowy aparat. Cóź, miłego oglądania!

all photos by AgaP.